"Rozdział I"
Wczesnym rankiem obudziłam się cała otulona białym puchem. Gdy tylko otworzyłam oczy zobaczyłam jak Death patrzy na mnie jakby miał mnie zaraz rozerwać.
Gdy tylko wstałam cała biała "kołdra" zleciała ze mnie niczym peleryna-niewidka, którą mam zakopaną tuż pod moją jaskinią.'
-Czemu nadal się obijasz ?!- zapytał
-P-przep...-nie dał mi dokończyć
-Nie ma takiego słowa jak "PRZEPRASZAM"!- krzykną oburzony podkreślając równocześnie słowo "przepraszam"
- Dobrze... Jakie są dziś moje zadania ?
-Ehh...wy Bethy jesteście strasznie nieodpowiedzialne- warkną
-P...-powstrzymałam się od słowa "przepraszam" i odparłam- Więc mój Panie..-spojrzał na mnie ze zdziwieniem- Co za dzień dziś mamy ?
-GRRRR!...-warkną-Dziś mamy "Dzień Księżyca".
-N-naprawdę? -nie dowierzałam przy tym uśmiechając się lekko...tak by nic nie zauważył.
Cieszyłam się bardzo z tego, że znowu będziemy obchodzić "Dnia Księżyca". To było najważniejsze święto wśród watahy oraz całego pokolenia wilków i wilczyc...
- Tak n-naprawdę-przedrzeźniał mnie.
- Może ja już pójdę do szamanów sprawdzić czy...-przerwał
- Czy twój rozum tam nie został ?! - szydził
- ...-nic nie odpowiedziałam poczułam tylko ból w głowie i sercu. Odbiegłam... Ale nie zdążyłam się dobrze oddalić kiedy usłyszałam coś co jeszcze mocniej przebiło moje serce:
- W OGÓLE SIĘ NIE NADAJESZ NA BETHĘ CO DOPIERO NA ALPHĘ !!!! CZEMU JA W OGÓLE CIĘ WYBRAŁEM !!! - mówił coś dalej ale przyspieszyłam ... płakałam ... serce pękało na pół ... kiedy tylko próbowałam powstrzymać łzy serce stawało na chwilę mówiąc : "Biegnij dalej" Posłuchałam ale po drodze zaczęłam śpiewać piosenkę którą pamiętam ... ona jako pierwsza pojawiła się w mojej głowie ... a może to moja matka mi ją śpiewała ... sama nie wiedziałam po prostu ... ŚPIEWAŁAM ...
"She Wolf"
A shot in the dark,
A past lost in space ,
Where do I start ?
The past and the chase ?
You hunted me down ,
Like a wolf, a predator ,
I felt like a deer in love lights ,
You loved me ... and I froze in time ,
Hungry... for that flesh of mine ,
But I can't complete with a ...
SHE WOLF
who has brought me to my knees ,
What do you see in those ...
yellow eyes ,
Cause I'm fallingto pieces ,
I'm falling to pieces .
Falling to pieces ,
I'm falling to pieces ,
Falling to pieces ...
Did she lie in wait ,
Was I bait to pull you in ,
The thrill of the kill ,
You feel ,is a sin ,
I lay with the wolves ...alone , it seems ,
I thought I was part of you ,
You loved me ... and I froze in time ,
Hungry...for that flesh of mine,
But I can't complete with a...
SHE WOLF
who has brougt me to my knees ,
What do you see in those ...
yellow eyes ,
Cause I'm fallingto pieces ,
I'm falling to pieces .
Falling to pieces ,
I'm falling to pieces ,
Falling to pieces ...
I'm falling to pieces ,
Falling to pieces ,
I'm falling to pieces ,
Falling to pieces ....
Kiedy już dobiegłam było południe... Zdawało mi się to dziwne ponieważ jeszcze nie dawno był wczesny ranek ...<rozmyślałam> Kiedy stanęłam przed wejściem do jaskini szamana... Nie chciałam tracić czasu więc weszłam do środka... Kiedy byłam trochę głębiej zobaczyłam światła... były to pochodnie .... pomieszczenie wydawało się trochę tajemnicze ale ja szłam dalej... i dalej ... w głąb jaskini ... kiedy przeszłam tak na "oko" licząc 20 km zobaczyłam piękny żyrandol był on ozdobiony drogocennymi kamieniami ... Kiedy tak rozglądałam się po różnych kontach i zaułkach przepięknej jaskini ujrzałam szafki z fiolkami ... były to szafki bardzo stare ... rozglądając się dalej rozmyślałam " Ta jaskinia z kroku na krok staje się coraz piękniejsza ... i taka tajemnicza " Nagle stanęłam na jakimś patyku ... złamał się... a po jaskini rozległo się echo odbijało się ono o wszystkie ściany ... Trochę się przestraszyłam ponieważ nie wiedziałam jaki szaman tu będzie i jak mnie potraktuje ... chociaż zły nie powinien być ponieważ nie może mi nic zrobić gdyż jestem Bethą ... Bardzo ten tytuł mi pomagał ... Chociaż ... też przysparzał dużo obowiązków i kłopotów... ponieważ gdy Death pakował się w jakieś tarapaty ja też musiałam oberwać ... często nawet za nic ... (tak rozmyślałam) by nie myśleć o strachu ... Nagle natknęłam się na pewną ścianę ... były tam rysunki ... moje rysunki ... ale nie tylko moje ... ale i też Sher'a był to mój najlepszy przyjaciel ... Nagle usłyszałam cichy krzyk ... radosny cichy krzyk :
- Luna ?! - powiedział głos nie wiem z którego miejsca ... - odwróciłam się rozglądając się czy nie jest to ktoś niebezpieczny ... nagle głos powtórzył :
- Luna ? - chwila ciszy - Dawno cię nie widziałem ...
- Kim jesteś ? -powiedziałam zakłopotana ...
- Jak to... nie pamiętasz już nic ?
- Ale co miała bym pamiętać ? -zapytałam głos dobiegający sama nie wiem z kąt
- Mnie ... - nagle jedna ze ścian odsunęła się widziałam kontury jakiegoś wilka ... on podchodził do mnie był coraz bliżej ... Nagle zamiast kontur ujrzałam wilka o białej sierści z czerwonym okręgiem dookoła oka...
Kojarzyłam go ... ale nic mi nie przypominało z kąt ...
- Jestem Sharazz - powiedział .... W tym momencie stanęłam jak wryta ... Po chwili podbiegłam do wilka i przytuliłam go wyglądało to jakoś tak :
- T-to naprawdę ty - płakałam
- Tak ....
-Tak dawno cię nie widziałam
- Słyszałem ,że zostałaś Bethą ... Gratulację
- Dziękuję ... A ty osiągnąłeś swój cel i zostałeś szamanem .
- Tak ale to nic takiego...-powiedział zawstydzony
- Tak twoje marzenie wreszcie się spełniło a ty mi mówisz ,że TO NIC TAKIEGO ! -powiedziałam z uśmiechem
- Jasne
- Wiesz ... nie sądziłam ,że cię tu spotkam - powiedziałam
- Ja też myślałem ,że... - nagle przerwał
- Coś się stało ? - zapytałam
- Nie ale ty masz zrobioną koronę - powiedział
- A , to ? - powiedziałam wskazując łapą na czoło
- Tak ... Skąd ...Jak ? - zapytał
- Nie wiem ... Z każdego dnia księżyca staje się coraz mocniejsza ... - wytłumaczyłam
- Aha ok... - powiedział
- Domyślam się ,że przyszłaś po miksturę na "Dzień Księżyca"
- Tak ... Zgadza się ...
- Ok - powiedział podszedł do jednej z szafek i po patrząc się na najwyższą z półek magią ściągną fiolkę w kształcie księżyca ... była ona fioletowa .... i tajemnicza niczym ta cała piękna jaskinia ...
- Nie przesadzaj ... - powiedział zamieniając miksturę w łańcuszek :
-Dzięki ... Poczekaj ... Mam pytanie...
- Słucham ...
- Ten łańcuszek jak co roku zamieni się w odpowiednim czasie ... Kiedy księżyc ... - przerwał
- Kiedy księżyc będzie tuż nad głową noszącego go właściciela czyli w tym przypadku nad głową Alphy.
- Ok ...To ja już lecę ok ?
- Jasne część ... - powiedział już chowając się w ciemność
-Ej jeszcze jedno ! - krzyknęłam
- Hmm - powiedział w połowie widoczny wilk
- Ładnie się użądziłeś - powiedziałam
- Ok dzięki ... To na pewno wszystko ?
- Tak ,tak już idź ,idź ... - powiedziałam jeszcze chwilkę patrzałam się na zapadającego w ciemność Shrazz'a
Kiedy już znikną z mojego punktu widzenia wybiegłam z jaskini jak poarzona i pobiegłam wprost do watahy najszybciej jak mogłam ...
Kiedy dotarłam był już wieczór ... Pobiegłam do Alphy zakładając mu na szyję naszyjnik tak by kiedy pełnia stanie tuż nad jego głową by łańcuszek zamienił się w eliksir by dał nam szczęście które możemy wykorzystać na polowanie tuż po wypiciu szczęśliwego napoju ...
Faktycznie kiedy pełnia staneła tuż nad głową Death łańcuszek zmienił się w eliksir ... Wilki zaczęły wyć ... Kiedy tylko pełnia posuneła się odrobinę karzdy po kolei brał łyka magicznego napoju i biegł w stronę którą tylko chciał ... Ja niestety nie mogłam biec tam gdzie chciałam musiałam biec z Death. Kiedy tylko dobiegliśmy do stada łań i jeleni Death wyczół zapach całkiem mu obcy ... Więc zamiast pobiec w kierunku ofiary wybrał obcy mu zapach ... Ja nie mogłam zostać musiałam biec za nim ... Zapach doprowadził nas do dziewczyny i wilczycy która nie należała do naszego stada ja i Death patrzyliśmy przez chwilę na nie on odezwał się do mnie po jakiś 5 minutach ...:
161237_wilki_las.jpg)

- Zostań tu i nie przeszkadzaj mi ... - powiedział i wyskoczył zza krzaków ... jego celem było zabicie dziewczyny a następnie wilczycy ... nie udało mu się za pierwszym razem rzucić na dziewczynę ponieważ wilczyca obroniła ją ale nie miała za dużo siły ... ponieważ ... zapomniałam wspomnieć ,że kiedy tylko nasze stado chce zamienia się w 2 metrowe wilki ... a przy tym ,że Death i ja byliśmy tacy wielcy wilczyca nie miała szans ale ja nie miałam zamiaru jej atakować ... wręcz chciałam jej pomóc przeskoczyłam nad wilkiem ... on zawarczał i rzucił się w moim kierunku ja zawarczałam i walnęłam łapami o Ziemię tworząc tarczę wokół siebie i dziewczyn ... wilk odleciał waląc o drzewo i przysypując się w ten sposób grubą warstwą śniegu ... Death został ogłuszony i stracił przytomność . Gdy tylko sprawdziłam czy wilk nic nie słyszy zawyłam , wokół mnie pojawiło się moje stado ...
Nakazałam całemu stadu zrobić okrąg wokół dziewczyny i wilczycy tak by nic im się nie stało ....
- Luna co tu się stało? - zapytał Shaz
- Potem ci powiem ale teraz możesz pomóc tej wilczycy ?
- Jasne ... - i pobiegł
- Hej uważaj ! -krzyknęła z ostatku sił wilczyca dziewczyny ja odwróciłam się i zobaczyłam jak wilk uderza mnie ... leciałam ... czułam ból ... zamknełam oczy ... uderzyłam się ... film się urwał ...
Po pewnym czasie otworzyłam oczy i zobaczyłam dziewczynę ,a za nią stał Death gdy ona patrzała się w moją stronę lekko odepchnęłam ją łapą ,a sama rzuciłam się na wilka ... Walka trwała przez dłuższy czas gdy był środek nocy a pełnia przyświeciła tuż nad moją głową zadałam ostateczny cios wbiłam kły w szyję Death a pazury w jego płuca ... kiedy on już zamkną oczy zawyłam ... Potem dołączyło się też teraz moje stado ... kiedy oni wyli ja podeszłam do wilczycy dziewczyny mówiąc :
- Dzięki ,że mnie wtedy ostrzegłaś ...
-Ale było za późno ....-powiedziała zrezygnowana
-Ej ale gdyby nie ty to może bym teraz nie żyła...
- ... - nie odpowiedziała-
-Może ... chciała byś dołączyć do mojej watahy ?
- N-naprawdę mogę ?
- Jasne
- Ale czy Alison się zgodzi ...
- Myślę ,że nie będzie miała nic przeciwko-wilczyca uśmiechnęła się i dołączyła do wycia ... ja również zaczęłam wyć .... Ten "Dzień Księżyca" był wspaniały ...