piątek, 19 grudnia 2014

Od Alison Riddle

Rozdział I

Księżyc w pełni zaglądał w okno. Swoim mlecznym blaskiem oświetlając parapet, na którym siedziałam rękoma obejmując kolana, policzek opierając o zimną szybę. Omiotłam wzrokiem pomieszczenie, w którym się znajdowałam. Pościelone łóżko z zieloną pościelą, hebanowe biurko, regał z książkami. Biały kudłaty dywan, na którym leżał czarny wilk. Wilk, albo raczej wilczyca o długiej czarnej jak noc sierści podniosła na mnie złote, błyszczące oczy. Trąciła nosem moją rękę.
- Co jest Nyks? - zapytałam
W odpowiedzi tylko zaskomliła cichutko. Jej spojrzenie wyrażało oczekiwanie. 
- Chcesz iść na błonia? - domyśliłam się, a ona obwąchała szczelinę między drzwiami, a podłogą. 
Z westchnieniem ubrałam płaszcz i otworzyłam drzwi. Nyks spojrzała się na mnie po czym zniknęła w korytarzu, a ja chcąc nie chcąc ruszyłam za nią. Korytarze tonęły w mroku. Zaklęciem oświetliłam korytarz. Wyszłam z zamku. Nyks spojrzała na mnie po czym odeszła parę kroków w kierunku Zakazanego Lasu. Kiedy przez chwilę nie ruszałam się z miejsca wilczyca obrzuciła mnie uważnym spojrzeniem złotych oczu po czym ponownie ruszyła w kierunku drzew. Poszłam za nią. Weszłyśmy do lasu gdzie jedyne światło dawała różdżka, którą trzymałam w ręku i księżyc, którego blask sączył się pomiędzy koronami drzew. Nie pamiętam ile czasu już tak szłam. Czas upływał ,ale Nyks była uparta i ilekroć tylko się zatrzymywałam dawała mi znać ,że powinnam iść dalej... Więc szłam pozwalając jej się prowadzić. Nagle wilczyca zatrzymała się. Nasłuchiwała. Warknęła, zjeżyła sierść. Cofnęła się. Kłapnęła kłami. Coś powoli skradało się ku nam. Nyks zawarczała ustawiając się w ten sposób ,żeby chronić mnie przed złowrogim ciemnym kształtem. Z cienia wyłonił się duży, czarny wilk, co najmniej dwukrotnie większy od Nyks. Moja wilczyca zawarczała tylko cichutko, ale pomimo wszystko usiłowała mnie chronić. Wilk zawarczał po czym rzucił się w kierunku Nyks. Nagle zza krzaków wyłoniła się biała wilczyca. Przeskoczyła nad wilkiem zanim ten zdążył  zaatakować. Napastnik nawet nie obrzucił jej nawet spojrzeniem. Wyszczerzył kły i skoczył w kierunku białej wilczycy. Ta jedynie warknęła i uderzyła łapą o ośnieżoną ziemię. Czarny upadł ,a ja w powietrzu czułam magię. Biała wilczyca zawyła, a zza krzaków wyłoniły się inne wilki. Wilczyca rzuciła mi i Nyks spojrzenie żółtych oczu. Stado  otoczyło mnie i Nyks jakby mieliby być żywą tarczą. Nyks zawarczała. Nagle Czarny otrzepał się ze śniegu i rzucił w kierunku białej. Wilki przez chwilę obchodziły się nawzajem. Wilk warknął, a wilczyca kłapnęła zębami tuż nad jego uchem. Odpowiedział jej pacnięciem łapy. Biała upadła, osuwając się na pobliskim drzewie. Wilk warknął. Zbliżał się do niej. Moje palce zacisnęły się na różdżce. Nie myślałąm nad tym co robię. Po prostu wybiegłam z kręgu wilków zaciskając palce na różdżce.
- Avada... - urwałam nagle
Wilk spojrzał się na mnie. Przyczaił się... Za chwilę skoczy. Nie czułam strachu. Zamknęłam oczy. Usłyszałam warkot. Otworzyłam oczy. Czarny leżał bez życia, a nad nim stała wilczyca. Zawyła. Stado również po chwili także wyło do błyszczącej tarczy księżyca. Nyks dołączyła do nich, a cały Zakazany Las rozbrzmiał wyciem wilków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz