piątek, 19 grudnia 2014

"Od Luny Gryffindor"

Rozdział II
Od ostatniej pełni dużo się zmieniło...Między innymi zostałam Alphą oraz zyskałam nową  członkinie stada Nyks była super wobec mnie więc dałam jej stanowisko zastępcy Bethy ...  A Bethą został Sharazz ... Stado strasznie się zdziwiło ponieważ jeszcze nigdy nikt nie wybrał szamana na Bethe ... Ale nikt nie miał z tym żadnych problemów... Wrócimy do tematu ponieważ  nie jest to najlepsza  pora teraz pisać o tym co się stało ... ale o tym co się stanie ... uwaga ... idę się spotkać z CZŁOWIEKIEM !!!... Nyks mnie namówiła ... ale jako Alpha nie chciałam odmawiać mojej nowej członkini ... nie chciałam jej zniechęcać do mojej odpowiedzialności ... i do ... ehh ... wykonywania zadani o które mnie ktokolwiek kiedykolwiek poprosi ... więc jako odpowiedzialna Alpha przyjęłam zlecenie i poszłam na spotkanie z Alison ... opiekunką Nyks ... 
-Hej Luna ! - krzykną mi znajomy głos
- O cześć Nyks ! -domyśliłam się i odwróciłam się w stronę dobiegającego głosu... faktycznie była to Nyks ...
- Wiesz pomyślałam ,że to spotkanie z tobą i Alison odbędzie się o 14:00 ... - powiedziała uradowana wilczyca
- Ok nie ma... - zatrzymałam słowa które miały brzmieć " Ok nie ma sprawy " ale zdrowy rozsądek  przerwał  mi ... ponieważ była 13:55 ... - Przecież to dokładnie za 5 MINUT  !!!! - wrzasnęłam 
- No tak ...
- A gdzie to ma się odbyć ?!
- Powiedziałam Alison ,że ty wybierzesz miejsce ...
- To jak mam jej to wszystko przekazać i jeszcze do tego znaleźć porządne miejsce do 'pogaduszek' jak to ty powiedziałaś !
- Wiesz telepatycznie ...
- Ale ja nie mam takiej możliwości ponieważ nie.-przerwała mi
- Nie ona po prostu zjawi się tam gdzie ty będziesz - powiedziała wilczyca odchodząc ... Ja wymyśliłam ,że zbocze góry "Równia" będzie idealne ... 
- To biegniemy ....- powiedziałam do siebie i pobiegłam ... po drodze zaczęłam śpiewać piosenkę nie tą co ostatnio ale taką która mi przyszła do głowy sama nie wiem z kąt ale bardzo mi się podobała ...
"A promise that I'll keep "

A promise that I'll keep,
I'll never share,
I'll never speak.
To my grave the secret goes.
The beating heart,
The beating heart ,
The mystic creatures wandered far.
Through these veins a Wolfblood  flows.
A change will come, I know,
Behold my futre.
As sure as day returns to night. 
The passion of my clan, to be at one with them,


and hidden from the world outside.



A promise that I keep, I'll never share, I'll never speak,

To my grave the secret goes.

The beating heart, the beating heart.,
Of the mystic creatures wandered far.
Through these veins a Wolfblood flows.


A change will come I know, behold my future. 
As sure as day returns to night.
The passion of my clan, to be at one with them, 
and hidden from the world outside.


A promise that I keep I'll never share I'll never speak. 
To my grave the secret goes. 
The beating heart, the beating heart,
Of the mystic creatures wandered far. 
Through these veins a Wolfblood flows


A change will come I know, behold my future. 
As sure as day returns to night.
The passion of my clan, to be at one with them, 
and hidden from the world outside.


A promise that I keep I'll never share I'll never speak. 
Through these veins a Wolfblood flows.

Po skończeniu piosenki wpadłam do sklepiku na końcu mojej watahy ... Ponieważ chciałam kupić dziewczynie jakąś drobnostkę  na Boże Narodzenie ... 
- Hej Macke ! - powiedziałam wchodząc do sklepiku i witając się z jednym z moich kolegów.
- Siemanko L - powiedział - Co sobie życzysz ?
- Hmmm ... masz tu coś takiego co jest ładne ... i pokaże jakim zwierzęciem się naprawdę jest ? 
- Chodzi ci o "Amulet Zmiany" ? - zapytał ... Ja zrobiłam duże oczy i powiedziałam :
- To coś takiego istnieje ?
- Tak - powiedział pokazując mi naszyjnik 

- Piękny - powiedziałam biorąc 'cacko' do łap .
-Tak jest piękny ...
- Ej ... A jak z niego korzystać ?
- Wystarczy założyć na szyję i już ... - powiedział 
- Dzięki ...Ile płacę ?
- Nic to tak z okazji świąt - uśmiechnął  się 
- Ok ... -podziękowałam i wybiegłam ... po drodze mówiłam sobie w myślach :" To dziś już są święta ? Hmm to by wyjaśniało dlaczego Macke miał ozdobiony sklep... -<myślałam> nawet nie zdałam sobie sprawy z tego ,że już jestem na miejscu ... Kiedy wyszłam zza drzew usiadłam sobie na krawędzi skarpy i oglądałam jak co roku jak czarodzieje bawią się w dziwne gry na swoim polu ... kiedyś nawet obiło mi się o uszy ,że jest to mecz ... Quidicha... sama nie wiedziałam o co w tym chodzi ... Nagle usłyszałam głos :
- Hej ! -odwróciłam się ... To była Alison ... opiekunka Nyks ... wstałam i podeszłam do dziewczyny powiększając się by móc spojrzeć jej w twarz ... 
- Hej - odparłam - Mam dla ciebie drobnostkę - popatrzałam na dziewczynę i dałam jej to do łap...
- Dziękuję ...a co to ? 
- Nie widzisz to naszyjnik ...
- O dziękuję - dziewczyna już chciała włożyć go kiedy powiedziałam 
- Ale uważaj on nie jest zwykły - dziewczyna cofnęła ruch i odparła :
- A co on potrafi...
- Jak go założysz zmienisz się w takie zwierze jakie jest w tobie - ...zobaczyłam strach w oczach dziewczyny więc by ją uspokoić odparłam - ale kiedy go zdejmiesz znów staniesz się sobą ... 
- Ok ...
- Tooo... nałożysz go ? -zapytałam zaciekawiona ... byłam bardzo ciekawa jakim zwierzęciem jest w środku ta dziewczyna...
- Tak jasne -Alison  powoli z dużym oporem nakładała naszyjnik ... kiedy medalik znalazł się na jej szyi dziewczyna przekształciła się w ... irbisa ...  otworzyła oczy powiedziała 
- I... jak wyglądam ?
- Super - powiedziałam 
- Naprawdę ? A czym jestem ?
- Jesteś irbisem 
- O zawsze chciałam być irbisem - powiedziała uśmiechnięta ... - po paru minutach zmieniła się w człowieka... - Wiesz zapomniałam ci coś dać ... - dziewczyna sięgnęła do kieszeni w skórze i wyciągnęła małe pudełeczko - Proszę - powiedziała otwierając je i wyciągając z niego łańcuszek ... - Kiedy go założysz... -przerwała - zobaczysz sama - dokończyła i włożyła mi na szyję medalion  ... ja poczułam jak łapy zmieniają swój kształt... sierść znika ... pojawia się sierść na głowie... pojawia mi się nos i usta a znika pysk... ogon też gdzieś się zapodział ... kiedy otworzyłam oczy stałam... stałam na NOGACH !
- Wow Luna wyglądasz cudownie - powiedziała Alison
- Wiesz ,że czuje się jakbym już kiedyś tak miała ...
-To może ci się tylko zdaje ... ale na pewno nie potrafisz bie... - w tym momencie zaczęłam biec ... biec wzdłuż dróżki ... która była na tej małej górce .... czułam się jak nowo narodzona jak ...jak... szczenie... zatrzymałam się ... sierść na głowie przypomniała mi ,że ktoś miał taką ... miał taką sierść ... i to się nie nazywało sierść ... tylko włosy...
- Luna wszystko ok ? - zapytała dziewczyna
- Jest wspaniale - powiedziałam - Dziękuję - przytulołam dziewczynę ... Nagle zobaczyłam ,że czarodzieje z Hogwartu lecą w stronę Zakazanego Lasu ... Postanowiłam tam pobiec ale najpierw wypadało powiedzieć o wszystkim Alison - Alison ...
- Co się stało ?
- Czarodzieje wlecieli do lasu ! -odparłam i zaczęłam biec... biegłam jako człowiek ... odczuwałam zimno ..
- Alison nie jest ci trochę zimno ? - spytałam ... nikt nie odpowiedział - Alison - powt-użyłam - Alison ! -krzyknęłam odwracając się nie było jej ... musiałam ją zgubić ... zaczęłam biec w poszukiwaniu kumpeli ale nie mogłam jej znaleźć zaczęłam się rozglądać nagle uderzyłam w coś ... a raczej kogoś ...
- Przepraszam ...  -wyszeptałam  zacierając dłońmi o ręce by się rozgrzać...
- Kim jesteś ?-zapytał
- J-jestem Luna Gryffindor - powiedziałam zamarzając
- Nie jest ci za zimno w tym krótkim rękawku ?
- No trochę ... - odparłam  - A ty kim jesteś ?
- Ja jestem Draco Malfoy - to nazwisko coś mi mówiło ale imię nie koniecznie - chodzi ogrzeje cię - powiedział dając mi swoją kurtkę - Nie potrzebuję - powiedziałam uciekając ... nie wiedziałam czemu uciekłam ... ale biegłam ... i biegłam ... zatrzymałam się pod starym dębem zamieniając się w wilka ... Nagle usłyszałam syczenie ... było to syczenie z bólu ... odsłoniłam krzaki ... i zobaczyłam rudego chłopaka z raną ... podeszłam do niego on się lekko wystraszył :
- Z-zostaw mnie ...
- Spokojnie ... nie zrobię ci krzywdy - powiedziałam zamieniając się w człowieka
- Kim jesteś ?
- Jestem Luna Gryffindor
- Ja jestem Ron Weasley - chłopak powiedział ze zdziwieniem
- Jesteś z Hogwartu ? - zapytałam
- Tak a ty chyba nie należysz do tej szkoły ?
- Nie raczej nie ... Słyszałam o tych waszych 'przydzieleniach' ...
- Chodzi ci o przydzielenia do domów ?
- Tak ... tam jest eee ... Hufflepuff , Slytherin, Ravenclaw ...
- I jeszcze Gryffindor
- Co ? Przecież to moje nazwisko - odparłam zdziwiona
- Wiem mnie to też zdziwiło ....
Przez resztę dnia siedziałam z chłopakiem rozmyślając nad jego Domem a moim nazwiskiem ... 

1 komentarz:

  1. Przepraszam ze te białe paski na piosence nie miało ich być ... :(

    OdpowiedzUsuń